fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

MOTO Tu i teraz

Fabryka Tesli pod Berlinem. Trudne doświadczenie Elona Muska

ELon Musk.
Fabryka Tesli w Grünheide pod Berlinem miała produkować auta elektryczne już 6 miesięcy temu. Nie produkuje i nie ma żadnych sygnałów, że stanie się to w najbliższym czasie. Bo pojawiają się kolejne przeszkody.

Na razie wszystko wygląda na to, że doszło do wielkiej kolizji ideałów rodem z Doliny Krzemowej, którą reprezentuje przedsiębiorca – wizjoner, Elon Musk z niemieckimi przepisami i uprzedzeniami. A na dodatek jeszcze uaktywnili się obrońcy środowiska, bo na terenie, gdzie ma być zbudowana fabryka, na wschód od Berlina, pojawiły się żmije i jaszczurki zwijki, które w Niemczech i w Europie są pod ścisłą ochronę. Zanim zostaną one wyłapane i przeniesione w nowe miejsce, minie sporo czasu. Muszą być przeniesione w to samo miejsce, bo żmije bardzo chętnie żywią się zwijkami. Zresztą co z tego, że zostaną one wyłapane w końcu tego lata i przestaną stanowić przeszkodę, skoro fabryka baterii do aut elektrycznych dopiero zaczyna powstawać. A miała ruszyć razem z głównym zakładem.

Tak ma wyglądać fabryka Tesli pod Berlinem.

Założenia tej inwestycji wyglądały jak otwarta droga do sukcesu: w Niemczech są doskonali inżynierowie, Europejczycy coraz bardziej przekonują się do aut elektrycznych. Mówimy tu o wielkich pieniądzach, bo na nową niemiecką fabrykę samochodów i postawiony obok zakład produkujący baterie do samochodów Elon Musk chce wydać 7 mld dolarów. Inwestycja takiej rangi oczywiście ma silne poparcie polityków i o jej ulokowanie zabiegało kilka landów. Tymczasem okazało się jednak, że przepisy dotyczące takich przedsięwzięć są w Niemczech bardzo skomplikowane i zawsze muszą być odejmowane w porozumieniu z organizacjami zajmującymi się ochroną środowiska. Do opóźnienia doprowadziła także sama Tesla, która zmieniała plany.

Tesla Model 3.

To prawda Tesla Model 3, na razie importowana z Chin i USA jest nadal najlepiej sprzedającym się autem elektrycznym w Europie, chociaż z drugiej strony wiadomo także, że łączna sprzedaż dwóch modeli Volkswagena ID.3 i ID.4 jest już większa, niż aut Muska. A to wszystko, co dzisiaj traci tesla, zyskują w sprzedaży niemieccy producenci samochodów. Wszystko wskazuje na to, że Tesla będzie kolejną amerykańską marką, która sparzy się na europejskim rynku. Inne są tutaj przepisy, inne stosunki ze stroną społeczną, a zrozumienie warunków jest szalenie trudne. Przekonały się już o tym i General Motors, które sprzedały Grupie PSA Opla/Vauxhalla po latach strat finansowych oraz Ford , który wcześniej pozbył się Volvo, a potem musiał zadowolić się jedynie 4-procentowym udziałem w rynku. Jedyny sukces amerykańskiej marki, to Jeep, ale został sprowadzony do Europy przez Fiata. Po głębokich przemyśleniach i modyfikacjach, Zresztą japońska Toyota także nie odnotowuje na rynku europejskim rynku takich sukcesów, jak w USA, czy w krajach Azji.

Volkswagen ID.4 GTX

W założeniach fabryka Tesli w Grünheide miała być 3. co do wielkości fabryką amerykańskiej marki i produkować po pół miliona aut rocznie. Elon Musk miał nadzieję również nauczyć się od Mercedesa, Audi i BMW w jaki sposób można zdominować globalny rynek premium. Zaczął ofensywę uśmiechów, przebierał się za niemieckiego budowlańca, czarował polityków i współpracowników. Tymczasem typowy amerykański entuzjazm i tendencja do wprowadzania w życie wszystkich dobrych pomysłów zderzyła się z niemieckim pragmatyzmem i kulturą unikania ryzyka. To także powód, dla którego inwestycja się opóźnia. Dla Tesli, to zresztą nic nowego, bo w swojej przeszłości doświadczyła już nadmiernego optymizmu, chociażby wówczas kiedy Elon Musk ogłaszał sukcesy w postępach prowadzących do jazdy autonomicznej, przygotowaniach do produkcji elektrycznych ciężarówek, które miały mieć wyjątkowo długi zasięg, czy też wystrzelenia rakiet w kosmos.

Elon Musk nigdy także nie starł się z tak silnymi ekologami. Jego najbardziej znaną przeciwniczką w tym względzie jest 61-letnia Manuela Hoyer, która mieszka w odległości 10 kilometrów od przyszłej fabryki i głęboko wierzy, że cała inwestycja może jeszcze zostać wstrzymana. Jest to mało realistyczne, bo główny zakład produkcyjny jest na ukończeniu i wkrótce będą tam instalowane maszyny. — Niestety jest tak, że kiedy gdziekolwiek pojawi się drugi najbogatszy człowiek na świecie, to wszscy rozkładają przed nim czerwony dywan i dostaje wszystko, czego tylko sobie zażyczy. To jest prawdziwa zbrodnia i to nie tylko przeciwko środowisku naturalnemu, ale i przeciwko ludziom, którzy tutaj mieszkają — mówi Manuela Hoyer, która ma już na sumienie bezprawne wejście na teren przyszłej fabryki, ale ostatecznie zarzuty wobec niej zostały wycofane. Teraz aktywistka nie odpuszcza inwestorowi, śledzi wszystkie jego potknięcia i nieustannie pisze listy do władz domagając się reakcji i kar dla Tesli.

W tej działalności nie jest sama. Wspierają ją dwie sprawnie działające grupy Brandenburska Federacja Ochrony Natury (NABU) o Liga Zielonych, które razem poszły do sądu broniąc chronionych prawem jaszczurek i żmij. Ekolodzy uznali, że skoro żmije żywią się jaszczurkami, to one właśnie powinny być przeniesione jako pierwsze, żeby przyzwyczaiły się do nowego otoczenia, zanim pojawią się tam ich pogromcy. Sąd przyznał rację aktywistom, którzy zdają sobie sprawę, że stoją na straconej pozycji, ale też nie chcą ułatwiać Tesli omijania prawa. Ale budowa zanotowała kolejne opóźnienie.

Jak na razie częściowym sukcesem zakończyła się wspólna akcja, która miała na cely powstrzymywania wycinki drzew na terenie fabryki i ostatecznie pod topór poszło ich znacznie mniej, niż początkowo planowano. — Chcemy udowodnić, że nie wszystko, co się tutaj wydarzy będzie się odbywało z prędkością, jaką narzuca Tesla – mówiła Christiane Schröder, regionalna szefowa NABU. A Muska czekają jeszcze negocjacje z pracownikami, którzy zamierzają się organizować. — To zależy od nich samych. Jeśli zdecydują się, że warto zawalczyć o dobre warunki pracy i podpisanie układów zbiorowych, to będziemy ich popierać — mówi Birgit Dietze przewodnicząca regionalnego oddziału IG Metall.

Politycy są oczywiście po stronie Tesli, która gwarantuje 10 tysięcy nowych miejsc pracy nie mówiąc o dziesiątkach tysięcy u dostawców komponentów. Jörg Steinbach, minister gospodarki Brandenburgii, który ma wielkie zasługi, że Amerykanie zdecydowali się na tę inwestycję właśnie w tym landzie wierzy, że projekt Tesli pomoże mu w karierze politycznej. A o przeciwnikach mówi, że hałas, jak robią jest zupełnie nieproporcjonalny wobec spraw, jakich dotyczy. Przyznaje jednak, że Tesla także ma coś na sumieniu, bo za mało uwagi poświęca miejscowej opinii publicznej i nie próbuje się dogadać z mieszkańcami.

Arne Christiani, burmistrz Grünheide, uważa, że zdarzyła im się okazja jedyna w swoim rodzaju. Nikt dotąd nie zainwestował takich pieniędzy na „dalekim” wschodzie Niemiec, a od czasów zjednoczenia warunki życia w tej części kraju nieustannie się pogarszały. Wcześniej, na obecnych terenach fabrycznych stacjonowały jednostki wojskowe z Niemieckiej Republiki Demokratycznej, i zanim wszedł tam inwestor trzeba je było oczyścić z pozostawionej amunicji. Burmistrz ze swojej strony ma nadzieję nie tylko, że fabryka będzie zbudowana zgodnie z planami, to że inwestor potem ją jeszcze rozbuduje z oraz że pojawią się tam nowe biznesu. —Dwa lata temu nawet nie mieliśmy co marzyć o takich perspektywach — mówi Arne Christiani.

Źródło: moto.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA