fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Covid-19

Dr Paweł Grzesiowski: Osoby zaszczepione nie powinny podlegać lockdownowi

Dr Paweł Grzesiowski
PAP/Leszek Szymański
Powinniśmy znać już plany przygotowań przed IV falą pandemii – uważa dr Paweł Grzesiowski, ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. walki z Covid-19.

Na jakim etapie pandemii jesteśmy?

Na etapie dołka między dwoma kolejnymi falami. Tendencja już się zmieniła i nie mamy spadków, a mniej więcej stały poziom 100–120 zachorowań dziennie. To zapowiada, że w ciągu czterech–sześciu tygodni zaobserwujemy wzrost sięgający nawet kilku tysięcy zachorowań dziennie.

17 milionów zaszczepionych w Polsce to dużo?

Na tyle mało, że nie uda nam się powstrzymać czwartej fali. Ale to już jest na tyle dużo, że fala będzie miała inny przebieg, szczególnie w regionach, gdzie jest najwięcej zaszczepionych osób. Będzie więcej przypadków zakażeń, a mniej przypadków hospitalizacji i zgonów. Kluczowe jest zaszczepienie grupy osób 60+, dlatego że to są osoby najbardziej zagrożone powikłaniami i zgonem. Jeżeli mamy regiony, gdzie takich osób zaszczepionych jest 75 proc., a nawet 80 proc., to możemy spodziewać się tam lżejszego przebiegu czwartej fali. W regionach, gdzie mamy dużo mniej zaszczepionych osób w tym wieku, będziemy widzieć niestety te same obrazy, które widzieliśmy jesienią ubiegłego roku czy wiosną tego roku.

Czeka nas lockdown?

Już dziś powinniśmy znać plany zabezpieczenia przed czwartą falą. Mam nadzieję, że nie powtórzy się historia z poprzednich fal, gdzie doraźnie wojewodowie przydzielali łóżka covidowe szpitalom. Szpitale covidowe powinniśmy mieć wyznaczone wcześniej, a cała reszta będzie pracować normalnie. Musimy mieć również świadomość, że obecne monitorowanie nie działa za dobrze. Jeśli nie będziemy mieli codziennego raportu, ilu ludzi trafiło do szpitali na SOR-y z podejrzeniami covidu, to później dowiemy się o tym dopiero z bilansu łóżek, który jest przedstawiony w codziennych raportach, a to zdecydowanie za mało. Powinniśmy mieć już przygotowany scenariusz na okoliczność lockdownu. Trudno jest traktować lockdownem regiony dobrze wyszczepione w taki sam sposób, jak regiony gorzej wyszczepione. Tam gdzie jest więcej osób zaszczepionych, będziemy mieć dużo przypadków, ale mało zgonów i hospitalizacji. Można też rozważyć możliwość, w której w czasie lockdownu osoby zaszczepione czy osoby z udowodnionym statusem ozdrowieńca będą inaczej traktowane. Jeśli lockdown obejmie dane województwo, to osoby zaszczepione będą mogły poruszać się normalnie i nie będą podlegały lockdownowi, bo będą zabezpieczone. Musi być system powszechnego sprawdzania certyfikatów, żeby można było zastosować takie rozwiązania. Tego nie da się zrobić w tydzień, to powinno już w tej chwili być przygotowywane. Są kraje, gdzie w tej chwili nie da się już wejść do restauracji bez certyfikatu i dało się to jakoś zorganizować.

Wariant francuski może nas ocalić?

Wariant francuski to próba zorganizowania życia w nowych okolicznościach i spowodowania, żeby ludzie niezaszczepieni przemyśleli jeszcze raz swoją decyzję oraz żeby zaszczepieni nie byli stłamszeni przez to, że ktoś był niechętny do szczepień. Pojawia się sytuacja paradoksalna, gdzie ludzie, którzy się zaszczepili, będą musieli być w lockdownie, bo ktoś inny się nie zaszczepił. To nie jest logiczne. Powinniśmy tak zorganizować życie, by zaszczepieni mieli dostęp do różnych obszarów życia, a ci, którzy są niezaszczepieni, żeby musieli podlegać regularnemu testowaniu.

współpraca: Karol Ikonowicz

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA