Prawo i Sprawiedliwość

PiS stawia na piątkę Morawieckiego

Politycy PiS podkreślali jedność całego obozu sprawującego władzę.
Reporter, Stefan Maszewski
Nowe pomysły, objazd kraju i nacisk na jedność. Obóz władzy chce zamknąć czas defensywy.

Już tylko siedem miesięcy do wyborów samorządowych. Opozycja i obóz rządzący znajdują się w różnych miejscach. PiS stawia na nowe propozycje programowe. Opozycja – na polityczne zjednoczenie. Osią sobotniej konwencji Prawa i Sprawiedliwości była „piątka" Morawieckiego, czyli zestaw propozycji rządu, dotyczących m.in. emerytur, ZUS i programu finansowania wyprawek szkolnych. Prace nad nimi trwały niemal do samej konwencji, i to bez przecieków do mediów.

Ale konwencja PiS na warszawskiej Pradze zaczęła się nie od przyszłości, lecz od przypomnienia przeszłości. W krótkim klipie wypowiedź prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z kongresu programowego z 2014 roku o 500+ zestawiono z wypowiedzią Donalda Tuska z tego samego czasu. Były premier mówił wtedy, że na 500+ nie ma pieniędzy. Bo warstwą polityczną spotkania – w którym brało udział ok. 1000 osób z całej Polski – było zderzenie „polityki niemocy" Platformy ze zmianami, które wprowadził rząd Zjednoczonej Prawicy.

Zderzenie pomysłów

Kilka kilometrów dalej i kilkadziesiąt minut przed startem konwencji PiS Platforma i Nowoczesna ogłosiły kandydatów na Mazowszu i nazwę wspólnego komitetu w wyborach samorządowych. To Koalicja Obywatelska. – Nie popełnimy błędów węgierskiej opozycji, będziemy szukać wspólnoty – powiedział Grzegorz Schetyna.

Konwencja odbyła się w tym samym miejscu – Centrum Prasowym Foksal – w którym swoją kampanię w 2006 roku rozpoczęła prezydenta Hanna Gronkiewicz-Waltz. – Na tej sali zaczęło się spektakularne zwycięstwo Hanny Gronkiewicz-Waltz. Pójdziemy tą samą drogą! – powiedział Andrzej Halicki z PO. Błyskawicznie wykorzystali to politycy obozu rządowego. – PO podpisuje się pod rządami prezydent Warszawy. I chce rządzić tak samo – mówił dziennikarzom po konwencji PiS Patryk Jaki. W trakcie konwencji swoje wystąpienia wygłosili też Paweł Rabiej i Rafał Trzaskowski – duet ubiegający się o rządzenie stolicą. To było ich pierwsze wspólne wystąpienie w toczącej się prekampanii wyborczej.

W trakcie prezentacji kandydatów nie obyło się bez zaskoczeń. Koalicja PO i Nowoczesnej w Ciechanowie stawia na Waldemara Wardzińskiego, który od 2002 do 2014 był prezydentem miasta. Jednak w opublikowanym oświadczeniu lokalne struktury Nowoczesnej odcinają się od tej decyzji. „Kategorycznie zaprzeczamy, by ciechanowskie struktury Nowoczesnej brały kiedykolwiek pod uwagę popieranie owej kandydatury" – czytamy w nim. Wcześniej również politycy PO sugerowali, że poprą obecnego prezydenta z PSL Krzysztof Kosińskiego.

Wyjście w teren

Przed programowym wystąpieniem Mateusza Morawieckiego głos podczas mityngu Zjednoczonej Prawicy zabrał Jarosław Kaczyński. – Zdarzyły nam się potknięcia – przyznał lider PiS. I w surowym tonie zapowiedział, że jego partia musi być „partią czystych rąk". Ogłosił też oficjalnie rozpoczęcie trasy objazdów po Polsce, w której do lipca odbędzie się 600–700 spotkań. – Jedziemy rozmawiać, dyskutować, też polemizować i bronić naszych racji. Chcemy być bogatsi o nowe doświadczenia – powiedział prezes PiS, który już w niedzielę spotkał się z wyborcami w Trzciance (woj. wielkopolskie). Premier Morawiecki w sobotę odwiedził Grójec i Nowe Miasto nad Pilicą, w niedzielę był w Krakowie.

Politycy opozycji przypominają, że prowadzą spotkania w terenie od wielu miesięcy. A w najbliższą środę PO planuje serię spotkań w województwie świętokrzyskim. – Od roku co dwa tygodnie PO była w ponad 300 powiatach – podkreślał w niedzielę Piotr Borys, szef Biura Krajowego PO.

Apel o jedność

Przesłanie Zjednoczonej Prawicy było przede wszystkim programowe, ale nie zabrakło też komunikatu do wewnątrz. Zarówno premier Morawiecki, jak i była premier Beata Szydło akcentowali jedność obozu Zjednoczonej Prawicy. – Tylko razem możemy zmieniać Polskę – powiedział premier. Wtórowała mu była szefowa rządu. – Znowu musimy być biało-czerwoną drużyną – powiedziała Beata Szydło.

Bo politycy PiS nieoficjalnie przyznają, że wewnętrzny chaos i brak spójności doprowadziły do sytuacji, w której partia 2,5 roku po wyborach znalazła się w głębokiej defensywie. Konwencja i propozycje, które szybko mają się stać rzeczywistością, mają z tej defensywy PiS wyprowadzić.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL