Media

Kurski na cztery lata wziął TVP

Jacka Kurskiego poparło czterech z pięciu członków RMN.
PAP, Marcin Obara
Nowy-stary prezes telewizji publicznej wygrał konkurs. Chce półtora roku spokoju.

Jacek Kurski dopiął swego: Rada Mediów Narodowych (RMN) wybrała go na prezesa Telewizji Publicznej w postępowaniu konkursowym. Wbrew spekulacjom medialnym nie było czarnego konia, konkursu nie unieważniono ani nie zawieszono. – Rozkład głosów w RMN pokazał, że tylko Jacek Kurski miał szansę na bezwzględną większość głosów, i poparłam w związku z tym Jacka Kurskiego – na gorąco komentowała decyzję Rady Joanna Lichocka z PiS, członek RMN.

Za kandydaturą Kurskiego głosowało czworo członków RMN: Krzysztof Czabański, Elżbieta Kruk, Joanna Lichocka (wskazani przez PiS) i Grzegorz Podżorny (Kukiz'15). Przeciwko był Juliusz Braun – były prezes TVP, związany z PO.

To zwycięstwo dotychczasowego prezesa telewizji publicznej. – Musiało dojść do zawarcia układu z Kukiz'15 – mówi nam osoba zorientowana w kulisach postępowania konkursowego. – Lichocka walczyła do końca, ale nie dała rady.

Stanisław Tyszka, wicemarszałek Sejmu z Kukiz'15, stanowczo jednak podkreśla w rozmowie z „Rzeczpospolitą", że Grzegorz Podżorny jest niezależnym członkiem RMN, a ruch nie miał żadnego wpływu na to, jak głosował.

Kurski, mający w PiS wielu wrogów, własnemu sprytowi i determinacji oraz sympatii prezesa Kaczyńskiego zawdzięczać może stanowisko, o którym marzył i które wreszcie przypadło mu na normalną czteroletnią kadencję, bez poczucia tymczasowości i całkowitej zależności od Rady Mediów Narodowych. Nieoficjalnie mówi się, że w tej batalii mógł liczyć także na poparcie szarej eminencji w PiS, Joachima Brudzińskiego.

Konkurs ogłoszono po tym, gdy w sierpniu RMN niespodziewanie odwołała Kurskiego ze stanowiska prezesa. Wniosek złożyła Joanna Lichocka, motywując go spadkiem oglądalności TVP i złą sytuacją finansową. Szefową TVP miała zostać Małgorzata Raczyńska-Weinsberg, była dyrektor TVP 1, blisko związana z rodziną Jarosława Kaczyńskiego. Ale w przerwie obrad RMN Czabańskiego i Lichocką wezwał do siebie prezes PiS. Po tym spotkaniu podjęto drugą uchwałę, która pozostawiała Kurskiego na stanowisku do 15 października, czyli do momentu rozstrzygnięcia konkursu.

Stanęły do niego 23 osoby, z których w finale pozostała czwórka: Jacek Kurski, Agnieszka Romaszewska-Guzy, dyrektor TV Biełsat, Krzysztof Skowroński, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, i reżyser Bogdan Czajkowski.

W środę po ogłoszeniu wyników konkursu zarówno Lichocka, jak i Czabański gratulowali Kurskiemu. – Osobiście cieszy mnie to, że Jacek Kurski wyciągnął wnioski z różnych uwag, które słyszał z różnych stron, i zaprezentował bardzo ciekawy, dynamiczny program działania telewizji – mówił przewodniczący RMN.

„Pokerowym zagraniem" nasz rozmówca z PiS nazywa puszczenie w obieg medialny przed finalnym posiedzeniem RMN informacji o przygotowywanej przez posłów PiS nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji, zgodnie z którą nadzór nad wyborem zarządów mediów publicznych miałaby KRRiT, a nie RMN.

– Widmo podporządkowania KRRiT oraz bezpośrednie rozmowy prezesa tuż przed rozstrzygnięciem zadecydowały, że Kurski dostał to, co chciał – wyjaśnia nasz rozmówca.

Nowelizacja na razie nie ujrzała zresztą światła dziennego. – Teraz to już chyba niepotrzebny dokument, bo prezes przeforsował swoją wolę, a Krzysztof Czabański uratował głowę – komentuje nasz rozmówca.

Po wyborze Jacek Kurski poprosił o „półtora roku spokoju".

Opinie

Krzysztof Luft, były członek KRRiT

Spodziewałem się takiego wyniku postępowania konkursowego. Jacek Kurski był jedynym z trojga poważnych kandydatów, który wykazywał nie tylko wielką zbieżność ideową z partią rządzącą, ale gwarantował także stuprocentową dyspozycyjność. Był przecież spin doktorem tej partii. Przez ostatnie miesiące na stanowisku prezesa TVP nieraz tego dowodził.

Oczywiście wiadomo było, że do tego konkursu nie mają co się zgłaszać osoby, które nie wspierają obozu Prawa i Sprawiedliwości, ale jednak przesłuchania zorganizowano w sposób otwarty. Nie mam wątpliwości, że to dorobek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji i dobrze, że chociaż ten standard utrzymano. Ale i tak dla każdego obserwatora jest jasne, że decyzja o tym, kto ma być prezesem telewizji publicznej, nie zapadła wcale w gronie członków Rady Mediów Narodowych.

—not. zzuz

prof. Wiesław Godzic, medioznawca i filmoznawca, SWPS

Jacek Kurski będzie prezesem zależnym od partii i układów politycznych. A my najpierw potrzebujemy debaty o mediach publicznych, a potem dopiero możemy szukać menedżera. Ekscytujemy się wyborem prezesa, a nie tym, do czego ma on doprowadzić. Nie chodzi o człowieka, który znajdzie nagle 2 mld. Jeśli chcemy, żeby w dobie konkurencji mediów prywatnych i internetu media publiczne nie zaginęły, potrzebna jest inna debata, nie o tym, jak silne ktoś ma poparcie polityczne. Tym razem grupa czterech osób w RMN wybierająca prezesa była zwarta, głosowali razem, to świadczy o tym, że to człowiek polityki, jej zakładnik.

Prezes nie jest od tego, by układać ramówkę i dyktować scenariusze. Ma wyławiać ludzi, którzy to potrafią najlepiej, i wiedzieć, w jakiej kondycji jest firma, jak silna jest konkurencja. Musi szukać osobowości, a nie się ich pozbywać, jak się to ostatnio w TVP działo.

—not. zzuz

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL