fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kościół

Schizma? Watykan ostrzega niemiecki Kościół

Kardynał Reinhard Marx, główny autor tzw. drogi synodalnej, którą podejmuje Kościół w Niemczech
afp
Konferencja Episkopatu Niemiec w sporze ze Stolicą Apostolską. Powód? Niemieccy hierarchowie chcą zwołać synod, na którym zajmą się m.in. celibatem i kapłaństwem kobiet.

– Nie boję się schizm, ale modlę się, aby ich nie było, bo w grę wchodzi kwestia zdrowia duchowego wielu ludzi – stwierdził przed kilkoma dniami w rozmowie z dziennikarzami papież Franciszek. Przypomniał przy tym, że ryzyko schizmy w dziejach Kościoła istniało właściwie od zawsze. – Oby był dialog, możliwość poprawiania się, jeżeli jest jakiś błąd. Ale droga schizmy nie jest chrześcijańska – podkreślił i dodał też, że „schizma jest zawsze elitarnym odłączeniem spowodowanym ideologią oderwaną od doktryny”.

Tylko oczyszczenie

Słowa te papież wypowiedział w samolocie podczas powrotu z podróży do Afryki i odnosiły się one do pytania jednego z dziennikarzy o to, czy nie obawia się schizmy w Kościele amerykańskim, gdzie Franciszek jest bardzo mocno krytykowany. Nie tylko przez katolickie telewizje i portale, ale także przez część tamtejszej hierarchii.

Tymczasem okazuje się, że ryzyko schizmy Watykan dostrzega nie w Ameryce, lecz w Europie.

W ubiegłym tygodniu ujawniono list, jaki do wszystkich członków Episkopatu niemieckiego wysłał prefekt Kongregacji ds. Biskupów kard. Marc Ouellet, z ostrzeżeniem, że tzw. proces synodalny, jaki rozpoczął się w niemieckim Kościele, nie może w żaden sposób zmienić nauczania lub dyscypliny Kościoła powszechnego. Do listu dołączono także opinię opracowaną przez Papieską Radę ds. Tekstów Prawnych. Wynika z niej, że niemiecki Episkopat próbuje niejako obejść zapisy kodeksu prawa kanonicznego.

O co właściwie chodzi? Wiosną tego roku w reakcji na skandale związane z nadużyciami seksualnymi wobec nieletnich, co doprowadziło do utraty wiarygodności przez Kościół, niemieccy biskupi uznali, że jedyną drogą wyjścia z kryzysu jest wewnętrzne oczyszczenie i wejście na drogę głębokich reform. Miałyby się one dokonać w ramach tzw. drogi synodalnej, czyli zakrojonej na szeroką skalę debaty z udziałem świeckich. Za kluczowe tematy do dyskusji uznano: „władzę, uczestnictwo i podział władzy”, „moralność seksualną”, „formy życia kapłańskiego” oraz rolę „kobiety w posługach i urzędach kościelnych”. Za tak sformułowanymi tematami kryje się m.in. dyskusja o zniesieniu celibatu czy też np. dopuszczeniu kobiet do święceń kapłańskich.

Papież popiera, ale...

Już w czerwcu na plany te zareagował papież Franciszek. Skierował do niemieckich katolików list, w którym chwalił ich za gotowość podjęcia reformy. W 28-stronicowym dokumencie napisał, że niemieccy biskupi nie powinni się zniechęcać postępującym rozpadem wiary, także w regionach tradycyjnie katolickich, przestrzegł jednocześnie przed traktowaniem Kościoła jako organizacji, którą można zmienić tylko przez debaty strukturalne, lepszą administrację i doskonały aparat. Nie odniósł się jednak do konkretnych tematów spornych, jak np. święcenia kapłańskie dla żonatych mężczyzn.

Większość niemieckich biskupów uznała głos papieża za wsparcie na drodze reformy. Konferencja Biskupów Niemieckich i Centralny Komitet Katolików Niemieckich (ZdK), który jest współautorem drogi synodalnej, w wydanym oświadczeniu napisali, że czują się „zachęceni do kontynuowania w tym duchu rozpoczętego procesu”.

Jednak nie wszyscy niemieccy biskupi popierają kierunek reform. Przed kilkoma dniami arcybiskup Kolonii kard. Rainer Maria Woelki wprost przestrzegł przed schizmą w Kościele w Niemczech. Na łamach gazety „Kirchenzeitung Köln” mówił: „W najgorszym razie ryzykujemy nawet jedność z Kościołem powszechnym i staniemy się niemieckim Kościołem narodowym. Nikt tego nie może chcieć i powinniśmy te przestrogi traktować poważnie. (…) Jestem zdania, że droga, którą się obecnie w Niemczech podąża, jest bardzo niebezpieczna – szczególnie jeżeli chodzi o podział wewnątrz niemieckiego Kościoła” – tłumaczył i dodawał, że papież prosił w liście o to, by niemiecki Kościół pozostał w jedności z Kościołem powszechnym.

Inny z niemieckich biskupów, Rudolf Voderholzer, zauważa, że kwestia kapłaństwa kobiet została już w latach 90. XX wieku definitywnie rozstrzygnięta przez Jana Pawła II – nie ma zatem o czym dyskutować.

– Nie krytykuję pomysłu reform, ale sposób, w jaki chcemy je przeprowadzić – wyjaśnia hierarcha.

Wydaje się jednak, że obaj biskupi są osamotnieni. Przedstawione przez nich propozycje zmian w dokumentach synodalnych – opracowane wedle zaleceń papieża, które przedstawił w czerwcowym liście – przed tygodniem zostały przez większość w Episkopacie odrzucone.

Synod będzie

Teraz krytykom „drogi synodalnej” przyszła jednak z pomocą Stolica Apostolska. Abp Filippo Iannone, szef Papieskiej Rady ds. Tekstów Prawnych, zauważa, że tematy, jakie zamierzają podjąć niemieccy biskupi, „dotyczą nie tylko Kościoła w Niemczech, ale całego Kościoła powszechnego” i jako takie nie mogą być przedmiotem obrad lub decyzji jakiegokolwiek Kościoła lokalnego.

Co na to zwolennicy reform? Matthias Kopp, rzecznik Konferencji Episkopatu Niemiec, tłumaczy, że zastrzeżenia Watykanu odnoszą się do nieaktualnych już propozycji dokumentów synodalnych.

Z kolei kard. Reinhard Marx, przewodniczący niemieckiego Episkopatu, w liście do kard. Marca Ouelleta napisał, że dobrze byłoby, gdyby Rzym szukał dialogu przed interwencją, i dodał, że przygotowania do synodu nie zostaną przerwane.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA