Katastrofa smoleńska

Apel Strasburga do Rosji: Oddajcie Polsce wrak Tu-154M

Fotorzepa, Jakub Kamiński
Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy wzywa Rosję do zwrotu wraku tupolewa przetrzymywanego w Smoleńsku.

Korespondencja z Brukseli

Rezolucję przegłosowano w piątek w Strasburgu. Zawiera ona apel do Rosji o natychmiastowe przekazanie Polsce wraku tupolewa, na pokładzie którego 10 kwietnia 2010 roku lecieli prezydent Lech Kaczyński i 95 innych osób. Samolot rozbił się przy podchodzeniu do lądowania w Smoleńsku.

Rezolucja przyjęta przez Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy wspomina, że polski rząd zgodził się na prowadzenie śledztwa według załącznika 13 do konwencji z Chicago. Choć ten odnosi się wyłącznie do lotów cywilnych i wyraźnie jest w niej zaznaczone, że nie ma ona zastosowania do lotów państwowych. A lot do Smoleńska był lotem państwowym.

Kluczowym elementem rezolucji jest apel o zwrot wraku, czarnych skrzynek i wszystkich oryginalnych materiałów z miejsca katastrofy. Rezolucja zaznacza, że nawet zgodnie z konwencją chicagowską te rzeczy mogą być przetrzymywane tylko do momentu zakończenia śledztwa w sprawie ustalenia technicznych przyczyn katastrofy. A to nastąpiło w styczniu 2011 roku. Owszem, zarówno w Rosji, jak i w Polsce, toczą się jeszcze śledztwa smoleńskie, ale dotyczą one odpowiedzialności karnej. Deputowani ZPRE wzywają obie strony do poddania się międzynarodowej mediacji w sprawie zwrotu wraku. Sprawa wróci na agendę rady Europy za rok. W międzyczasie deputowani apelują do Rosji o zabezpieczenie wraku i zaprzestanie prowadzenia jakichkolwiek pracy na miejscu katastrofy.

Autorem raportu, który stał się podstawą przegłosowanej rezolucji, jest holenderski deputowany Pieter Omtzigt. Decyzja o napisaniu raportu o katastrofie w Smoleńsku zapadła już w 2015 roku, ale w międzyczasie zmieniali się jego autorzy — poprzednim kończyła się kadencja — a przede wszystkim Rosja odmawiała przesłania jakichkolwiek materiałów i zaproszenia dla sprawozdawcy. Tak było do końca prac nad raportem. Omtzigt nie pojechał więc ani do Rosji, ani do Polski, żeby zachować obiektywizm. Przejrzał raporty rosyjski i polski i inne materiały ze śledztwa, przeczytał wyjaśnienia strony polskiej i konsultował się z ekspertami. Jak podkreśla, nie miał ani możliwości, ani mandatu, żeby badać przyczyny katastrofy. Ponadto uważa, że ta sprawa jest bardzo upolityczniona i jest też elementem gry między obecnym i poprzednim polskim rządem. Skupił się zatem wyłącznie na aspektach prawnych - czyli na tym do kogo należało śledztwo. I czy wrak może pozostawać w rękach Rosji.

Rada Europy gromadzi prawie wszystkie kraje europejskie (w tym Rosję, choć ta po agresji na Ukrainę jest pozbawiona prawa głosu). Jej zadaniem jest promocja demokracji, praw człowieka i współpracy w dziedzinie kultury.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL